Translate

czwartek, 29 sierpnia 2013

Chapter11

~~Caro~~

 .
-Jesteśmy- powiedziałam radośnie .
Poszłam do drzwi. Reszta schowała się w ogrodzie.
Zapukałam 2 razy.
- Dzień dobry.-drzwi otworzyła mama Pat.
-Dzień dobry. Czy Patricia mogła by zejść? Chciałabym z nią pogadać..- uśmiechnęłam się do kobiety. Ona w porównaniu do swojej matki była wporządku.
Poszła do salonu.
-Pysia!!-zaczęła krzyczeć.- Ktoś do ciebie.
Po chwili usłyszałam jak ktoś zbiega po schodach.
-Tylko się nie przewróć- zaśmiałam się.
Ku mojemu zdziwieniu Pat rzuciła mi się na szyję.
-Gdzie ty byłaś? Byłam u ciebie rano . Pytałam się twojej mamie ,ale ona była tak pijana ,że nic nie pamiętała..
-Nic nowego.
Chodź muszę ci coś pokazać-pociągnęłam ją za rękę w strone ogrodu.
Kątem oka spojrzałam na uśmiechniętego Harrego.
Usiadłyśmy na ławeczce przed jej domem.
Próbowałam ją jakoś zagadać. Hazz zaczął się skradać od tyłu. Nie wytrzymałam. Wybuchłam śmiechem. Pat się odwróciła i w tym momencie Loczek ją pocałował.
Wszyscy wyskoczyli zza krzaków.
-Harry!? Ale jak to!? Co ty tu robisz?- była zdziwiona ,ale wyraźnie szczęśliwa.
- Przyjechaliśmy zabrać was do Londynu - powiedzial Niall.
- Kto wpadł na ten pomysł?- Pat zapytała Harrego.
Hazz bez wachania wskazał na Niall'a.
-To ty idź się pakuj , reszta zostaje tu ,a ja pójde do siebie po resztę ciuchów i kasy.-Poszłam w strone domu.Spojrzałam na zegarek w telefonie. Była 15:49.
Weszłam do domu . Poszłam po cichu się spakować.  Usłyszałam rozmowę .
Głosy wydobywały się z pokoju obok.
Uchyliłam drzwi i zobaczyłam mamę przywiązaną do łóżka . Znowu -.-
Ale mężczyzna był inny niż poprzwdni. Wyglądał na jakiegoś kryminalistę. Mięście , wybity ząb , tatuaże.
Po chwili facet odwrócił sie w moją stronę i zaczął iść w moim kierunku.
Byłam przerażona. Złapał mnie za nadgarstek i zaciągnąl do pokoju.
- Zobacz kochanie kogo tutaj mamy ..- uśmiechnął się złowieszczo.
- Weź ją stąd!- krzyczała- nie chce jej widzieć!
-Ja się nią zajmę.-zacząl mnie ciągnąć do mojego pokoju. Rzucił mnie na łóżko i zacząl się rozbierać.
Podszedł do mnie . Złapał ponownie za nadgarstki i podniósł moje ręce do góry.
Zabliżył się do mnie . Jego obrzydliwa twarz była tuż przzed moją. Czułam jego śmierdzący oddech .
'Najlepszą obroną jest atak.'-pomyślałam i bez wachania naplułam mu na twarz
- O ty dziwko.!- był agresywny. Więc tym razem dostał kolanem prosto w krocze , ale i to nie poskutkowało.
-kurwa!- złapał się za bolące pryrodznie- Tak pogrywasz ,suko?- uderzył mnie z ręki w twarz.
Po moich policzkach łzy spływały strumieniami. Nie z bólu , ze strachu.
Zaczęłam krzyczeć.
- Spokojnie , kochanie..- powiedział spokojnie zawiązując mi usta jakąś szmatą.- Twoje usta jak narazie nie są mi potrzebne..- zawiązał mi rówinież ręce za placami.
Odwrócił mnie tak ,że leżałam na brzuchu. Ściągnął ze mnie spodnie i majtki.
Słyszałam tylko jak rozpina swój rozporek. *można sie domyśleć co było potem*
Czułam jak krwawie. Moje powieki robiły się coraz cięższe. Oczy już nie miały siły się otwierać. Policzki były spuchnięte od łez.
Po chwili poczułam na zakłada mi majtki. Więcej nie pamiętam. Zemdlałam.

~~Niall~~

Pat spakowała się szybko. Poszliśmy pod dom Caro czekając aż zjdzie .
Minęła godzinka . Już miałem pukać do drzwi ale one się otworzyły. Wyszedł z jej domu jakiś starszy mężczyzna .
-Przepraszam . Caro jest gotowa?- zapytałem.
- Chyba tak . Wejdż i się przekonaj. Jest na górze- zaczął się śmiać i poszedł dalej .
Bez wachania pobiegłm do góry . Wszedłem do pokoju który był najbliżej schodów.
Wszędzie było pełno krwi. Zobaczyłem Caro leżącą na łóżku . Podbiegłem do niej .
Miała puls. Słaby ale miała..
__________________________
Troszkę mi to zajęło :)
Mam nadzieje ,że się podoba :3
/@Kara :7

2 komentarze:

  1. Kurcze dawno mnie nie było na twoim blogu ; * Chciałam ci tylko powiedzieć, że nie sądziłam, że będzie to, aż takie dobre ;) Nie masz pojęcia jak bardzo mi się podoba ; * Jeszcze raz serdecznie dziękuję za dedykację ; * Buziaki ; )

    OdpowiedzUsuń