~~Caro~~
Mój słodki sen przerwała Pat skacząca po moim łóżku jak głupia ..
-Wstawaj! To już dzisiaj !! -Krzyczała.
-Która godzina? -Spytałam zaspana.
- 4!
-O matko ..! Wstałam szybko biegnąc pod prysznic.
Ubrałam się w ten zestawik i pobiegłam na dół do kuchni .
-Dzień dobry mamo Patrici -Powiedziałam tylko jak zobaczyłam kobietę siedzącą w szlafroku na sofie.
-Cześć kochanie .-Odpowiedziała z uśmiechem.
Pobiegłam do lodówki wyciągając jogurt i wsypując do niego musli.
Gdy zjadłam zawołałam Pat.
-Daalej ! Musimy już wychodzić .!
~~Pat~~
Po obudzeniu Caroliny poszłam do łazienki mojej mamy. Wzięłam szybki prysznic i wysuszyłam włosy. Założyłam to. Usłyszałam wołanie mnie z dołu. Wzięłam oby dwie torby i schodziłam powoli po schodach, gdy nagle nadepnęłam na sznurówkę mojego vansa ( geniusz ) i spadłam ze schodów. Szybko wstałam i krzyknęłam do Caroliny.:
- Tak to jest jak daje mi się dwie torby.
- Hahaah. Geniusz.- krzyknęła.
Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. A Caro poszła je otworzyć .
~~Caro~~
-M.MAMA!? Co ty tu robisz ?-Zapytałam spuszczając głowę na dół
-Miałam właśnie spytać o to samo !
Widziałam gniew w jej oczach.
-Marsz do domu !- złapała mnie za bluzkę i zaczęła szarpać..
- Nigdzie nie idę ! Wiem , że jesteś moją mamą ale jestem już prawie pełnoletnia i mam prawo decydować za siebie! Zaraz wychodzę na lotnisko i nie obchodzi mnie to co o tym sądzisz .- Wykrzyczałam ze złością .
Mama odwróciła się i szła w stronę domu. Nie odezwała się słowem..
Zamknęłam drzwi i podeszłam do Pat odbierając swoją torbę .
- Idziemy ? -Zapytałam podekscytowana
-Pewnie . Taksówka już podjechała.
- Paaa -Krzyknęła do mamy wychodząc i zamykając za nami drzwi .
~~Patricia~~
Wsiadłyśmy do auta .Droga do lotniska zajęła nam 15 minut.
Zapłaciłyśmy kierowcy i biorąc bagaże wyszłyśmy.
- Nadal nie mogę uwierzyć ,że z tysiąca dziewczyn wybrali nas
- Ja też .
Weszłyśmy na lotnisko i usiadłyśmy na ławce. Po chwili usłyszałyśmy informacje ;
- Samolot do Londynu ma 15 minut spóźnienia. Za utrudnienia przepraszamy.
-Japierdole ! 15 minut !? Przez 15 minut to ja bym....
- Ogaaar ! - Uspokajała mnie Caro.
Po 15 minutach udałyśmy się w stronę samolotu. Weszłyśmy do niego bardzo szybko i zajęłyśmy swoje miejsca. Caro siedziała przy oknie. Kazano nam zapiąć pasy na 10 minut. Zrobiłyśmy to. Wylecieliśmy. Gdy już było można odpieliśmy te durne pasy. Na szczęście można korzystać z telefonu. W tym oto czasie dostałam sms'a od chłopaka : "Zadzwonię do ciebie później. Musimy porozmawiać. Dobrej podróży. Fabian."
"Ciekawe o co mu caman?"- pomyślałam. Odpisałam mu : "Ok. Będę czekać za telefonem. :*".
~~Caro~~
Lecąc samolotem patrzałam przez okno podziwiając świat od góry. Przypomniał mi się ból jak mama mnie złapała. Kolejna łza spłynęła ."NIE MA DO CZEGO WRACAĆ "Pomyślałam zakładając słuchawki na uszy i puszczając Irresistible -One Direction. . Była to moja ulubiona piosenka .. Taka spokojna..Pat wolała ''They don't know about us'' . Miałyśmy lecieć jeszcze 3 godziny , ale ja wolałam zamknąć oczy i odpocząć od codzienności .Zasnęłam.
Obudził mnie głos ; -Za pięć minut lądujemy . Prosimy zapiąć pasy gdyż mogą wystąpić turbulencje . Obudziłam Patricie i przekazałam jej informacje .
Wylądowałyśmy. -Nareszcie - pomyślałam
Wyszłyśmy z samolotu i poszłyśmy odebrać bagaże. Po chwili zobaczyłyśmy mężczyznę ubranego w garnitur. W ręce trzymał kartkę z napisanymi naszymi nazwiskami .
Podeszłyśmy do niego przedstawiając się . Okazało się , że to jest nasz szofer . Zaprowadził nas do długiej czarnej limuzyny .
- O lool . Nie dość ,że mamy szofera to jeszcze pojedziemy limuzyną ? Zapowiada się cudownie -oznajmiłam.
Nie przypuszczałam ,że w Londynie są takie korki..Stałyśmy w bezruchu przez jakieś 30min. W końcu ruszyliśmy. Do naszego hotelu jechaliśmy jeszcze 1 godzinkę. Szyby były przyciemniane więc nic nie widziałyśmy . Po otworzeniu drzwi ukazał nam się ogromny , przepiękny budynek. Okazało się ,że właśnie to był nasz hotel. Poszliśmy w stronę drzwi.
~~Pat~~
W recepcji pani dała nam klucz oznajmiając, że nasz pokój jest na 5 piętrze. Spojrzałam na kluczyk i wybuchłam śmiechem. Miał on numer 169. Od razu z Caro zaczęłyśmy się śmiać. Ruszyłyśmy w stronę windy. Znalazłyśmy swój pokój bardzo szybko ale przed nim stało pełno reporterów. Chcieli wywiadów i robili pełno zdjęć. Jednak udało nam się do niego dostać. Ujrzałam wielki balkon natychmiast wyszłam na niego. Widać było z niego London Eye i Big Ben. Boskie widoki. Wróciłam na ziemię i udałam się do salonu. Na stoliku leżała kartka, od razu przeczytałam ją na głos, a Caro uważnie słuchała. : "Chłopacy zjawią się u was o 19. :D Miłego wieczoru."
- Aaaaaaaaa...mamy jeszcze 3 godziny.- krzyczałam.
- Lecę pod prysznic.- oznajmiła Caro.
Ja odłożyłam swoją walizkę do pokoju. W naszym "pokoju" hotelowym były 2 łazienki, salon, kuchnia i 2 sypialnie. Łał oni są genialni. Gdy Caroline brała prysznic też postanowiłam to zrobić. Po prysznicu poleciałam do walizki poszukać czegoś na wieczór, ubrałam to. Uczesałam się i zrobiłam makijaż. Powoli udałam się do salonu.
"W tym samym czasie Caroline"
Stałam pod prysznicem pozwalając aby woda zmyła ze mnie wspomnienia z wczoraj .
Po chwili wyłączyłam wode i sięgając ręcznik wyszłam z kabiny . Szybko wysuszyłam włosy i upięłam je w luźnego koka i ubrałam to , zrobiłam lekki makijaż i poszłam do salonu .
Była godzina 18:50. Ujrzałam siedzącą na fotelu Pat .
- O Matko .. Ale zajebiście wyglądasz .. - powiedziałam do niej
- Dziękuje , ty też .
Usłyszałyśmy pukanie do drzwi . Serce zaczęło bić mi mocniej.
Pati poszła otworzyć z myślą ,że już przyszli. Przed drzwiami stał Paul i powiedział ,że chłopacy są przed hotelem i rozdają autografy.
Poszłam do pokoju i poprawiłam szybko makijaż . Znowu ktoś pukał . Nie przejęłam się tym bo dopiero Paul poszedł , więc to pewnie jeszcze nie oni .
~~Pat~~
Znowu ktoś pukał do drzwi. Myślałam, że to Paul. Otworzyłam drzwi i dostałam zawału.
- Cześć.- powiedzieli chórem.
-..Emmm.. Cześć. Zapraszam.- wskazałam im drogę do salonu.
- Macie fajny numer pokoju.- powiedział Hazza.
- No przecież wiem.-oznajmiłam. - Caroline!?!?!!- krzyknęłam. O dziwo bardzo szybko przyszła.
- Czego?!?! Uuuu...Cześć.- powiedziała zawstydzona Caro.
Chłopaki usiedli na kanapie w salonie a my na przeciwko nich na fotelach.
- Jak macie na imię?- spytał Liam.
- Ja Patricia, a ona ( wskazałam na Caro) Caroline. Ale mówcie mi Pat a jej Caro.
- Śliczne imiona.- oznajmił Lou.
- Dziękuję.- odpowiedziałyśmy równo.
- Co robimy?- spytał Zayn.
- Macie coś do jedzienia?- spytał Nialler.
- Pewnie, w lodówce.- oznajmiła Caro.
- Czy ktoś mnie tutaj słucha.- mówił Zayn.
- Ja wiem. Możemy zrobić Twitcama.- powiedział Hazza.
Podałam mu swojego laptopa. W hotelu było Wi-fi ,więc nie było problemu z internetem.
Włączył internet. Najpierw wszedł na swojego twitter'a.
- Przepraszam ,ale w domu nie zdążyłem sprawdzić -Powiedział z zalotnym uśmiechem do Pat.
Odpisał kilku fankom. Później napisał tweet'a : "Właśnie siedzimy w hotelu ze zwyciężczyniami konkursu .(tu podał nasze twittery) Oznajmiam ,że są bardzo ładne i miłe . Zapraszamy na naszego Twitcama "
My nie widziałyśmy co napisał. W końcu włączył tego Twitcama . Na początku było widać tylko ich . Ale fanki domagały się ,że chcą nas zobaczyć , ale my się wstydziłyśmy.Harry nas zawołał a my powiedziałyśmy chórkiem "NIE.E" Po chwili podbiegli do nas Harry i Niall . Niall złapał Caro a Hazza mnie i przenieśli nas na kanape. Wybuchłyśmy śmiechem. Fanki napisały, że jesteśmy rzeczywiście ładne, a my nie wiedziałyśmy o co im chodzi. W pewnym momencie dostałam sms'a: "Nie masz dla mnie czasu to koniec. Fabian." Powiedziałam, że się źle czuję i szybko pobiegłam do łazienki, zamykając się w niej.
~~Caro~~
Zdenerwowałam się zachowaniem Pat. Pobiegłam szybko za nią.
- Pat .. co się stało ? -szeptałam , ale ona nic nie odpowiedziała.
Po chwili usłyszałam jak coś szklanego się rozbiło.
- Kurwa . Pat ! Otwórz te cholerne drzwi. !-Krzyczałam waląc w drzwi pięściami .
Pobiegłam do salonu cała zapłakana .-Pomóżcie mi ! Pat się zamknęła . A a ja słyszałam tłuczące się szkło . Coś musiało się stać.
Hazza ruszył pierwszy . Kopnął drzwi ,które od razu wypadły z zawiasów .
- Patricia ! -Podbiegłam do niej -Co ty kurwa robisz !? -Krzyczałam wyciągając z jej ręki kawałek szkła .
Po chwili zapłakana Pat pokazała mi sms's , którego dostała od Fabiana.
-Kochanie, bardzo mi przykro ,ale nie warto się zabijać dla jakiegoś pieprzonego dupka - Mówiłam tuląc ja do siebie .Po chwili wtargnął Harry . Odepchnął mnie i wziął Pat na ręce i przeniósł ją na jej łóżko.
-Przynieście bandaż -Krzyknął w strone chłopców
- Już ide -oznajmił Niall.
- Dlaczego ty sobie to robisz ? -Zapytał zaciekawiony . Na jego twarzy widniało zaciekawienie .
- Nie zrozumiesz -mówiła przez łzy Patricia.
- Mam bandaże .- Krzyknął Niall i podał je Hazz'ie , który zaopatrzył jedną głęboką ranę Pat.
- Ja z nią zostanę - Powiedział Harry.- Wy idźcie z powrotem do salonu .
Poszliśmy . Usiadłam po drugiej stronie chłopców . Byłam skulona ze strachu , a z oczu nadal płynęły mi łzy.
Niall usiadł koło mnie i objął mnie jednym ramieniem.
- Nie płacz - Powiedział ocierając kciukiem mój mokry policzek .- Ona z tego wyjdzie .
-Wiem -Powiedziałam dławiąc się łzami
- To dlaczego płaczesz ?
- Nie ważne .
-Proszę , mi możesz powiedzieć wszystko - Zaprowadź mnie do siebie do pokoju i opowiedz mi wszystko.
Poszliśmy do mnie . Usiadłam na łóżku , a Niall usiadł na przeciwko przyglądając się mi.
- Więc tak .. Przed wyjazdem poklóciłam się z mamą ,która jest alkoholiczką ..
-Nie wiedziałem , Przepraszam ...
- To nie twoja wina .. No i widzisz moją szyję ? Te ślady zrobiła mi wczoraj . Łapiąc mnie za szyję i dusząc..-Znowu zaczęłam płakać ,ale chłopak mocno mnie przytulił .. Wróciliśmy do salonu dalej robiąc Twitcama jak gdyby nic się nie stało ..
Fanki były bardzo miłe . Gratulowały mi i zazdrościły . Zadawały dziesiątki pytań na które odpowiadałam .
~~Pat~~
Zostałam sama w pokoju z Harry'm.
- Dlaczego to zrobiłaś? - spytał ponownie Harold.
- Booo...on..znaczy..Fabian...mnie rzucił..- powiedziałam smutna.
- Widać, nie umiał docenić tego co miał.- powiedział uśmiechając się.
- To znaczy? - spytałam zdziwiona.
- Zostawił taką ładną, mądrą i miła dziewczynę.- spuścił wzrok na dół.
- Serio tak uważasz?
- Serio, serio.
Chcąc pocałować go w policzek przytuliłam go szepcząc mu do ucha " Dziękuje ".
Na jego twarzy ukazały się rumieńce.
Harry wziął mnie na ręce i zaprowadził mnie na sofe, a sam usiadł obok.
- Zaraz wracam. Muszę zapalić.- powiedział Badboy.
- Czekaj!?!?!!?- krzyknęłam i poszłam za nim. Staliśmy razem na balkonie co chwilę zaciągając się dymem. Nagle przyszedł Harry i zaczął wyzywać Zayn'a, że mi dał papierosa. Po chwili do naszego pokoju wszedł Paul oznajmiając, że muszą już iść. Chłopacy podeszli do nas i każdej dali całusa w policzek. Zanim jeszcze wyszli oznajmili, że jutro też wpadną ale na obiad. Byłyśmy mega podekscytowane. Każda poszła wziąć prysznic i ubranę w pidżamę położyłyśmy się spać. :D
OMG! It's very cool ♥ / Daisy
OdpowiedzUsuńNic więcej nie wyduszę oprócz Kocham ! / Ania
OdpowiedzUsuńI love. / Lorra
OdpowiedzUsuńŁał jeden z lepszych jaki czytałam Pozdro.
OdpowiedzUsuńKoral
Kocham was za te komentarze <3
OdpowiedzUsuńale nie bd odpisywać na każdy ,bo powiedzą ,że sobie komentarze nabijam ;) /Kara